Chciałem tu przelać z mej głowy coś mrocznego i wystukać to na klawiaturze w rytm marszu pogrzebowego, bo stwierdziłem, że to całkiem nieźle oddaje moją osobę, ale jednak porzucam ten pomysł. Takie pierwsze wrażenie raczej nie sprzyja popularności. Choć... kto wie? Świat jest powalony, skoro sukienka z surowego mięcha robi furorę, to dlaczego blogowi pogrzebowemu miałoby się nie udać? (Hej, hoł, dziś zniżka na trumny! Kup dwie, trzecią dostaniesz gratis!) Ale w sumie nie o tym chciałem pisać. Przyciągnęła mnie tutaj silna potrzeba napisania... czegoś. Czego? Nie mam zielonego pojęcia! Nie będę się przedstawiał i tak dalej, przecież z każdą nową notką coraz bardziej poznaje się człowieka (o ile w ogóle nim jestem i o ile da się mnie poznać), a na dodatek to nudne i kojarzy się ze spotkaniem AA. Teraz chyba wypadałoby przelać na ekran jakieś ciekawe, błyskotliwe i inteligentne przemyślenia, ale ja nie będę oryginalny. Powiem tylko, że świat jest dziwny. Dziwniejszy, niż w piosence Cześka Niemena, bardziej dziwny niż najdziwniejszy ubiór jaki widziałem na farbowanej blondynce pod dyskoteką o cudnej nazwie "Magic 2". Czy to źle? Nie wiem, zaskakuje. Czasem pozytywnie, czasem negatywnie. To jest tak odkrywcze, że aż się tego wstydzę, więc...
Niech duch nieuczesanego Gallaghera zagra wam dziś na dobranoc!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz